Przede wszystkim rodzina!
Najpewniejsza inwestycja.
Konieczne jest dowartościowanie rodziny w systemie prawa, ekonomii i całej organizacji społeczeństwa
W ostatnich dziesiątkach lat ciągle dzieje się coś nowego i w życiu społeczeństwa ludzkiego wiele się zmienia. Nadal jednak - jak od wieków - w rodzinie dokonuje się to, co dla ludzkiego życia jest najważniejsze:
- przekazywanie życia, czyli jak to się dziś okropnie formułuje: "reprodukcja społeczeństwa";
- podstawowa troska o wychowanie dzieci, o osoby starsze niezdolne do samodzielności, a także o chorych;
- dojrzewanie człowieka jako osoby, jako obywatela, człowieka pracy;
- w rodzinie także ma miejsce elementarny podział dóbr: ci, co pracują, oddają jakąś część swoich zarobków tym, którzy nie pracują, dzieciom, chorym, bezrobotnym członkom rodziny.
Nic nie wskazuje na to, aby w najbliższej przyszłości miał się w tych dziedzinach dokonać jakiś rewolucyjny skok.
Może i nie ma we współczesnym społeczeństwie prawdziwych przeciwników rodziny, są jednak dość liczni, a przynajmniej dość głośni ci, co rodzinę lekceważą i na jej miejsce propagują jakieś jej namiastki. Osobom, które poczuwają się do odpowiedzialności za siebie samych, jak też za dziś i jutro ludzkiego społeczeństwa, nie wolno dać się zagłuszyć owej propagandzie przeciwnej rodzinie.
Sztuczne powołanie człowieka do życia nigdy nie zastąpi tego sposobu obdarzania życiem, jakie Bóg w nas zakodował i do jakiego wszyscy, nawet zupełnie niezdolni do tego, odczuwamy pociąg w ciągu swego życia. Głębokie dramaty kochających się osób, które nie mogą mieć dzieci, czy tych osób, którym - jak w Chinach - prawo tego zabrania, przestrzegają, że "natura ludzka" nie da się do tego stopnia zgwałcić, aby ludzie wyrzekli się pragnienia dziecka jako owocu miłości.
Przebyte w ciągu ostatniego stulecia doświadczenia w dziedzinie wychowania poza rodziną, nakazują bezwzględny powrót do wychowania w rodzinie. Najwyraźniejszym dowodem takiego zwrotu w wychowaniu jest zalecanie we wszystkich rozwiniętych społeczeństwach tak zwanych "rodzinnych domów dziecka". Nie jest wykluczone, że nawet podstawowe wykształcenie człowieka, w którym coraz większą rolę odgrywa komputer, powróci na łono rodziny, jak to było przed wiekami.
Tylko rodzina, i to jak najszerzej pojmowana, może w najbliższej przy-szłości uratować osobowość człowieka od osamotnienia i degeneracji, jaką takie osamotnienie przynosi. Jeżeli systemy liberalne zwyciężą w życiu społecznym, to człowiek wkraczający w życie, a więc obywatel, usługodawca czy najemny pracownik bez jakiegokolwiek związku rodzinnego, będzie bardzo samotny wobec liberalnej nie zainteresowanej nim społeczności i będzie narażony na frustracje, które mogą odebrać mu chęć do życia, albo pobudzić go do agresji.
Ponieważ w naszej polskiej propagandzie, troska o rodzinę jest bardzo często łączona z troską o naród, o jego wielkość, stan biologiczny i siłę, wiele osób lekceważy ten temat. Tak nas bowiem urobiły środki przekazu, że to, co "nasze" nie jest nic warte. Nie jest to jednak tylko sprawa polska.
Zaniedbania troski o rodzinę w prawodawstwie, a jeszcze bardziej milczącą akceptację obrazu rodziny rozpowszechnianego przez środki przekazu, odkrywają dziś także społeczeństwa zachodnie. Zaniedbanie powszechnej troski o rodzinę prowadzi nie tylko do zmniejszania się liczby mieszkańców jednego czy drugiego kraju, wyznawców jednej czy drugiej religii, ale prowadzi także do osłabienia psychiki człowieka, do degeneracji elementarnych więzi międzyludzkich, do nieliczenia się z prawami innych, którzy żyją obok nas, do braku troski o drugiego i jego potrzeby.
Konieczne jest zatem dowartościowanie rodziny w systemie prawa, ekonomii i całej organizacji społeczeństwa. Konieczne jest dowartościowanie rodziny we wszystkich środkach opiniotwórczych. Konieczne jest wreszcie przeprowadzenie w Polsce dokładnej analizy podręczników i systemów nauczania w zakresie pedagogiki i psychologii, ponieważ i tu, a nawet w umysłach nauczycieli i twórców, pozostały jeszcze mocne ślady po doktrynie, która świadomie starała się podporządkować jednostkę społeczeństwu, a właściwie nawet nie społeczeństwu, tylko samemu fałszywemu systemowi, przyczyniając się do lekceważenia wartości rodzinnych i autorytetu rodziców.
Mirosław Szary
Posłaniec Św. Antoniego 5-6.2002