Nasza Wspólnota nr 108 Marzec 2007 str. 5

Umierając zwyciężył śmierć

Śmierć, życie i tajemnica krzyża

Wszyscy lubimy się czymś pochwalić - postępami naszych dzieci, sukcesem zawodowym czy finansowym, osiągnięciami w sporcie. Cieszymy się, gdy nasze dokonania zostają docenione przez innych. Oczywiście ma to swoje dobre strony. Powinniśmy być dumni z naszych dzieci i z tego, co udało nam się osiągnąć. Także Bóg miał upodobanie w swoim Synu, Jezusie (por. Łk 3,22). Ważne jest jednak, byśmy chlubiąc się swoimi sukcesami, nie poniżali innych, by nie czuli się oni przy nas jak nieudacznicy.
Jak więc powinniśmy rozumieć słowa św. Pawła: "Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata" (Ga 6,14). Z jednej strony nie jest to całkowicie precyzyjne odzwierciedlenie jego poglądów. Paweł bowiem bez oporów "chlubił się" pracą duszpasterską zarówno swoją, jak i pozostałych Apostołów (por. 2 Kor 11,11-33; Flp 2,19-24; Rz 16,1-16). Z drugiej jednak strony Paweł był tak wdzięczny za śmierć Jezusa na krzyżu, że chwilami nie był w stanie pomieścić w sobie tego uczucia. Głęboka część dla Jezusa oraz podziw dla mocy Jego krzyża, której doświadczył w swoim życiu, kazały mu wołać: "Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa", "O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga!", "Oto teraz dzień zbawienia" (Ga 6,14; Rz 11,33; 2 Kor 6,2).
W obecnym, wielkopostnym numerze Słowa wśród nas pragniemy spojrzeć na krzyż Chrystusa i zastanowić się, co takiego przykuło w nim uwagę św. Pawła - a także uwagę milionów wierzących, którzy przyszli po nim. Pragniemy rozważyć tajemnicę krzyża i zapytać, jak to jedno wydarzenie historyczne mogło przynieść nam zbawienie, a także stać się źródłem mocy w naszym codziennym życiu.

Wobec lęku przed śmiercią

Rozważania nad zbawieniem, jakie przyniósł nam krzyż Jezusa, powinniśmy rozpocząć od Księgi Rodzaju. Na pierwszych stronach Biblii czytamy o tym, jak Bóg po stworzeniu mężczyzny i kobiety umieścił ich we wspaniałym ogrodzie Eden, zabraniając im tylko jednego: spożywania owocu z drzewa poznania dobra i zła (por. Rdz 2,17). Nie znaczyło to, że Bóg odmówił im prawa do zdobywania wiedzy. Bóg pragnął, aby ich więź z Nim była relacją miłości, ufności i pokornego oddania. "Poznanie" dobra i zła oznaczało w tym wypadku odwrócenie się od Boga i samodzielne rozstrzyganie przez człowieka o tym, co dobre, a co złe. Kiedy więc, za poduszczeniem diabla, nasi pierwsi rodzice spożyli owoc z tego drzewa, postawili się tym samym w pozycji bogów. Odrzucili miłość i opiekę, jaką Bóg pragnął im ofiarować, zerwali więź łączącą ich z Bogiem, odłączając się od Jego obecności.
Bóg ostrzegał ich, że spożycie owocu z tego drzewa grozi im śmiercią. Z dalszego ciągu tej historii wynika jasno, że nie spotkała ich natychmiastowa śmierć fizyczna. Widzimy natomiast, że doświadczyli oni jakby śmierci duchowej. Usiłowali ukryć się przed Bogiem, w którym widzieli już nie Ojca, lecz Sędziego. Zrzucali winę za przekroczenie Bożego przykazania na siebie nawzajem. Ich smutną spuściznę w postaci poczucia straty, oddzielenia i winy przejęły kolejne pokolenia, poczynając od ich własnych dzieci (por. Rdz 3,8-4,24). Jak pisał św. Paweł, "przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, i w ten sposób śmierć przeszła na wszystkich ludzi, ponieważ wszyscy zgrzeszyli" (Rz 5,12).
Pojawiając się na świecie, grzech i śmierć sprowadziły ze sobą towarzysza, który odtąd nie przestaje trapić i niszczyć ludzkości - lęk, a przede wszystkim lęk przed śmiercią. Stał się on najpotężniejszą bronią diabła. O lękach przed przyszłością mówi Pismo Święte: "Wszystko idzie na jedno miejsce: powstało wszystko z prochu i wszystko do prochu znów wraca. Któż pozna, czy siła życiowa synów ludzkich idzie w górę, a siła życiowa zwierząt zstępuje w dół, do ziemi?" (Koh 3,20-21). Śmierć przedstawiana jest jako nieprzyjaciel: "Jako ostatni wróg, zostanie pokonana śmierć" (l Kor 15,26).
To właśnie lęk przed śmiercią, w tej czy innej formie, każe nam kłamać, oszukiwać i kraść. To lęk przed własnymi ograniczeniami sprawia, że pojawia się w nas pycha, zazdrość, gniew i pożądliwość. Każdy grzech, jaki popełniamy, ma swoje źródło w pragnieniu, aby żyć wiecznie, a przynajmniej odsunąć śmierć jak najdalej od siebie.

Jego śmierć przyniosła życie

Wśród takich właśnie ludzi, nękanych lękiem przed śmiercią, przyszedł na świat Jezus. Jednak w przeciwieństwie do nas wszystkich, lęk ten nie miał nad Nim władzy. Chociaż Jezus poznał jego moc, to jednak nie pozwolił mu przeważyć pragnienia wypełnienia Bożego planu. W Ogrodzie Oliwnym Jezus prosił wprawdzie Ojca:
"Niech Mnie ominie ten kielich!" (Mt 26,39), lecz jednocześnie był gotów wypełnić wszystko, co Bóg przygotował dla Niego. Wypełnił swoją misję - mimo że nie został Mu oszczędzony zwyczajny, ludzki lęk - ponieważ wiedział, że Jego śmierć zniweczy moc śmierci panującej nad światem.
Trudno nam sobie wyobrazić, jak wielkie pokusy szatan wytaczał przeciwko Jezusowi. Jezus jednak nie ustąpił ani o krok. Ani razu nie przeklął swojego losu. Nie próbował uniknąć krzyża, posługując się kłamstwem albo pokrętną argumentacją. Nie pozwolił sobie na pyszne i wyniosłe myśli. Odważnie stawił czoło śmierci i zwyciężył ją.
W jaki sposób Jezus zwyciężył śmierć? Przyjmując ją! Nie dopuścił, by lęk - w swoich różnorakich formach - miał wpływ na Jego decyzje. Oparł się pokusie odwrócenia się od Ojca. Odrzucił pokusę nieufności i szukania wyjścia z sytuacji, w jakiej się znalazł. A przez ten jeden akt wiary i zaufania zadośćuczynił za wszystkie grzechy ludzkości - także te, które dopiero miały zostać popełnione.
W przeciwieństwie do Adama, który próbował kierować swoim życiem niezależnie od Boga, a przez to sprowadził na nas wszystkich śmierć, Jezus całkowicie poddał swe życie Bogu, zdobywając dla nas zbawienie i życie wieczne. Jego śmierć stała się dla nas życiem! Jezus przyjął krzyż z sercem pełnym miłości do nas i czci dla swego Ojca. Dlatego "Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmierci" (Dz 2,24). Ponosząc śmierć dobrowolnie i niewinnie, Jezus odniósł nad nią zwycięstwo.
Co to wszystko oznacza dla nas? Otóż oznacza to wolność - wolność od ciężaru grzechu, wolność od jego władzy nad naszym życiem, a także wolność, jaką mają dzieci Boże żyjące we wspólnocie Kościoła. Nic dziwnego, że Paweł chlubił się z krzyża Chrystusowego! On doświadczył już wolności płynącej ze śmierci Jezusa na krzyżu i było to dla Niego bezcenne doświadczenie. Odkrył, że dzięki krzyżowi nic nie jest w stanie oddzielić nas od miłości Boga, a odkrycie to przemieniło całe jego życie.

Oto teraz, czas zbawienia!

W obecnym Wielkim Poście znajdźmy czas, by dziękować Jezusowi za to, co uczynił dla nas na krzyżu. W Liście do Kolosan św. Paweł stwierdza jasno, że przed śmiercią Jezusa byliśmy "obcymi dla Boga i Jego wrogami przez sposób myślenia i... złe czyny". Teraz jednak, pisze dalej Paweł, sam Bóg pojednał nas ze sobą przez śmierć swego Syna. W Jezusie i przez Jezusa możemy stawać przed Ojcem jako święci i nieskalani, i nienaganni - bylebyśmy tylko trwali mocno w wierze (por. Kol 1,21-23).
Czy istnieje lepszy czas niż Wielki Post, by przemyśleć podstawową prawdę naszej wiary: "l was, umarłych na skutek występków..., razem z Nim przywrócił do życia. Darował nam wszystkie występki, skreślił zapis dłużny" (Kol 2,13-14)?
Czy istnieje lepszy czas, by prosić Ducha Świętego o odsłonięcie przed nami tajemnicy Boga, to jest Jezusa Chrystusa, w którym "wszystkie skarby mądrości i wiedzy są ukryte" (Kol 2,3)?
Czy istnieje lepszy czas, by zastanowić się, czy nikt nas "nie zagarnął w niewolę" przez "filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji" (Kol 2,8)?
Ilekroć więc w tym Wielkim Poście spojrzysz na krzyż, adoruj Jezusa, który cię na nim zbawił. Niech postać wiszącego na krzyżu Syna Bożego pomaga ci kierować myśli i serce ku temu, co w górze, "gdzie przebywa Chrystus zasiadając po prawicy Boga" (Kol 3,1). Czyniąc to, nie bądź zdziwiony, jeśli wkrótce zaczniesz chlubić się z krzyża, jak św. Paweł. Nie bądź zaskoczony, jeśli odkryjesz w sobie pragnienie dzielenia się z innymi tym, że doskonała ofiara Jezusa jest największym wydarzeniem w historii ludzkości. Wzorem wszystkich świętych w dziejach chrześcijaństwa uznasz, że krzyż godzien jest, by go cenić, czcić, adorować, a także doświadczać jego mocy i głosić ją po wszystkich krańcach ziemi.